Wokół Opalenia – późna jesień w KPN.

Co tu dużo pisać, pieseł sam się nie wybiega, pogoda #tragediiniema no to co robić, wyjścia nie ma, a raczej jest wyjście. Wyjście do KPN mówiąc dokładniej. Jakiś czas temu włócząc się po lesie dotarło do mnie, że nigdy tej ścieżki dydaktycznej: Wokół Opalenia nie zrobiłem, przy różnych okazjach moja trasa pokrywała się ze ścieżka na poszczególnych etapach, ale żeby od tak – od początku do końca – nigdy. No to jest okazja.

Cała trasa wygląda tak:

Lub, w wersji nie średniowiecznej:

Dojście do Stawu Barona nie zabrało dużo czasu, standardowe 15 minut. Bagienko samo w sobie nigdy mnie jakoś specjalnie nie ciekawiło, a tu proszę, w Filii BOK przy Estrady opowiadali o przedwojennych właścicielach tego terenu – Niemcach. Historia na tyle ciekawa, że trzeba będzie się tym zająć i spisać co ludzie pamiętają.

Przy stawie wita nas informacja. No nic, sprawdzę jak to dalej wygląda.

Dalej zaczynają się motyle łąki – miejscówka też doskonale znana. Pozostałości ogrodu i drzew owocowych są aż nad to widoczne i znowu temat wraca do Baronów i ich tu historii.

No i mostek. Faktycznie, susza to to nie jest.

Ale bokiem da się przejść. Z „w miarę” suchym butem. I w sumie ciekawa sprawa – tego kawałka dróg puszczy jeszcze nie znałem.  Dalej zastanawiałem się, czy nie odbić do „Matki Boskiej Opaleńskiej” jak figurkę kiedyś nazwaliśmy, ale to temat na osobny wpis z cyklu „Kapliczki puszczy”. Dzisiaj – ścieżka dydaktyczna i koniec. Kolejne miejsce to skrzyżowanie szlaków, w lewo w stronę Kamienia Ułanów Jazłowieckich i ur. Miny, w prawo – powrót na ul. Rękopis. Gdyby nie to, że sprawdziłem wcześniej szlak i zrobiłem zdjęcie przy wejściu na Opaleń, to pewnie bym nie trafił. Nie widać żadnego oznaczenia dalszej części ścieżki i pewnie nie jedna osoba poszła nie tak jak chciała. A tu sprawa jest dość prosta – do przodu, pod kątem w prawo. Dalej za tablicą nr. 9  w prawo i do polany – cały czas prosto. Po drodze, przy tablicy nr. 10 przechodzimy znowu pod linia wysokiego napięcia.

I znowu przy znajomym terenie (Piesio rowerem jedzie). I Opaleń.

Reasumując, cała trasa – ok 4KM. Nie męcząca, ot typowa na niedzielę. Po trasie – jak to w weekend gdy nie pada – przemarsz wojsk i tłumy jak na Marszałkowskiej, ale co dziwne na samej polanie praktycznie nikogo. Tłumaczę sobie to tym, że pogoda ludzi przegoniła, ale jest to o tyle dziwne, że nie padało. OK, słońca nie było.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

  • Najnowsze

  • Kategorie

  • Archiwa

  • Najnowsze na Blogu